Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Operacja „próchnica”

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Było to w roku 1968. Wytyczoną przez Niemców i u schyłku drugiej wojny światowej porzuconą w trakcie budowy nową autostradę, mającą przeciąć powiat bolesławiecki w okolicach Kierżna, porastały wtedy dorodne iglaste młodniki.
Operacja „próchnica”

Operacja „próchnica”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Operacja „próchnica”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Operacja „próchnica”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Tu i ówdzie skrywały one bezużyteczne betonowe przepusty, opodal nich widniały zaś regularne pryzmy próchnicy, skrupulatnie zbieranej z szerokiego pasa gruntu - podłoża przyszłej korony drogi szybkiego ruchu. Niemal wszystkie ziemne prace wykonywali przy niej ręcznie wynędzniali więźniowie specjalnych komand roboczych. Znaczną część z nich przetrzymywano w prowizorycznych obozach, między innymi w „psudoplacówce”, utworzonej pod Kierżnem...

W połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku do Bolesławca przyjechał jeden z nielicznych, ocalonych więźniów. Pragnął zobaczyć miejsce traumatycznych doznań. Emocjonalnie opowiadał o warunkach, w jakich tu żyli i umierali niewolnicy niemieckich zwyrodnialców. On z kilkunastoma towarzyszami niedoli od rana do nocy wznosił piaskowcowy filar i przyczółki mostu, mającego umożliwić przejazd nad przyszłą autostradą użytkownikom szosy, wiodącej z Bolesławca do Kliczkowa. Owe wykonane przez więźniów elementy infrastruktury drogowej rozebrano dopiero w dwudziestym pierwszym wieku podczas budowy na porzuconym szlaku nowej arterii komunikacyjnej. Pozostała tylko niewielka grobla, usypana niegdyś od strony zachodniego przyczółka projektowanego przez Niemców mostu. Dzisiaj betonowe nawierzchnie, służące do szybkiej jazdy, biegną nad kliczkowską szosą.

Najcięższą pracę wykonywały komanda robocze, oczyszczające przy pomocy najprostszych narzędzi szlak przyszłej autostrady z przegniłej ściółki. Dostarczano ją następnie prymitywnymi taczkami do wskazanych przez nadzorców miejsc. Układane tam na planie prostokąta kolejne warstwy przesypywano wapnem, tworzącym białe „poziomice”. Ujawniały się one po latach przy zabieraniu próchnicy do przydomowych ogródków. W głębi jednej z pryzm znaleziono zwykłą, aluminiową łyżkę. Należała ona zapewne do którego z pracujących tu więźniów..

Znaczna część pagórków usypanych przy pasie projektowanej autostrady zawierała też piach i żwir, wydobyty z różnych wykopów.

Swoistą ciekawostką jest to, że pełna wywrotka zebranej przez więźniów próchnicy w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku trafiła na płytę miejskiego stadionu w Bolesławcu. Liczono, że poprawi ona wartość wyjałowionej gleby i tym samym wzmocni wątłą trawę boiska piłkarskiego. Na sportowy obiekt ów „nawóz” dojechał jednak z pewnym opóźnieniem.

Utwardzoną leśną drogę od pryzmy oddzielał bowiem blisko stumetrowy pas ziemi, dość rzadko porośniętej dorodnymi świerkami. Gospodarz terenu zalecał więc skorzystanie z furmanki, mogącej pewnie dowozić wykopane porcje gleby do samochodu. Dziarski kierowca wynajętej wywrotki ZIŁ 130 uznał jednak, że znacznie przyspieszy całą robotę, omijając „slalomem” drzewa, stanowiące przeszkodę. Leśniczy wątpił w powodzenie takiej akcji wskazując na podmokły grunt - ale pozwolił wjechać sowieckim „gruzawikiem” pomiędzy pnie. Wyjąc silnikiem pojazd z trudem dotarł jakoś pod kopczyk.

Ręczny załadunek próchnicy trwał cały dzień, niestety - powrót na utwardzony trakt mógł się odbyć tylko przy wykorzystaniu wstecznego biegu. Samochód rychło wpadł po osie w wilgotną, naruszoną wcześniejszym dojazdem glebę. Wielokrotne próby wydobycia wywrotki własnymi siłami nie dawały rezultatu, wreszcie wieczorem podjęto decyzję o pozostawieniu jej w błocie na całą noc. Następnego dnia przybył leśny ciągnik - i dopiero z jego pomocą auto wróciło na twardszy grunt.

Dzisiaj w tym miejscu huczy nieustannym odgłosem pędzących aut nowoczesna autostrada, wraz z pobocznymi drogami zajmująca ogromny szmat niegdyś spokojnej, porośniętej świerkami ziemi. Zresztą całe Bory Dolnośląskie, od lat cięte gęstniejącą siecią utwardzanych szlaków komunikacyjnych, umożliwiających wygodny dojazd do miejsc niegdyś oddalonych od tak zwanej „cywilizacji” – stają się coraz mniejsze, a ich co urokliwsze, odludne dawniej zakątki zaczynają przypominać miejskie deptaki.

I chociaż lasy są wielkim dobrodziejstwem dla człowieka - to przede wszystkim my, ludzie, najeżdżamy je często jako odrażający barbarzyńcy, pozostawiający tam tony śmieci oraz płoszący wrzaskami naturalnych mieszkańców kniei. Liczne tam jeszcze przed półwiekiem ostoje jeleni, danieli czy dzików zatraciły swoje pierwotne cechy, a wypierana z nich zwierzyna przeniosła się w pobliże ludzkich siedzib.

Czy porzekadło „nie było nas, rósł las” może zostać zastąpione ponurym „nie będzie nas, niech licho porwie las”? To tylko od nas, istot - ponoć rozumnych – zależy…


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl